75 Rocznica wspólnego Zwycięstwa Armii Czerwonej i Armii Polskiej walczących razem z niemieckim okupantem od Lenino aż po Berlin.

 75 rocznica wspólnego zwyciestwa nad hitlerowskimi niemcami, Armii Czerwonej i Polskiej Dywizji im Tadeusza Kościuszki wchodzącej w skład 1 Armii Wojska Polskiego utworzonej z Polaków znajdujących się na terenie ZSRR. 


  Polska flaga nad Berlinen maj 1945 rok. 

 

Zwycięstwo nad faszyzmem i nazizmem  POLSKA Flaga nad Berlinem.  Było to 2 maja 1945 roku.

Berlin został zdobyty, kilka dni później  Niemcy ogłosiły bezwarunkową kapitulację

Z tej okazji należna im Cześć i Chwała. Wieczna pamięć dla bohaterów tamtych czasów we wspólnej walce Armii Czerwonej i Polskiej Armii przeciwko barbarzyńcom niemieckim.

  Najkrótsza droga do Polski wiodła od Lenino. 

 W marcu 1944 roku Polska Dywizja została zgrupowana w okolicy Żytomierza i Berdyczowa. Zgodnie z dyrektywą z 29 kwietnia 1944, będąc w składzie 1 Armii WP podporządkowana została 1 Frontowi Białoruskiemu. W kolejnych dniach wraz z wojskami 1 Frontu Białoruskiemu, dywizja wyruszyła na zachód i 23 lipca 1944 przekroczyć rzekę Bug. Nastepnie od 15 do 27 lipca 1944, dywizja osiągnęła brzegi Wisły i 2 sierpnia 1944 walcząc dotarła w rejon Dęblina. Od 26 sierpnia 1944 walczyła nad Wisłą w rejonie między rzekami: Wilga i Świder. 5 września 1944 dywizja została czasowo podporządkowana radzieckiemu dowódcy 47 Armii i od 10–15 września 1944 trwały krwawe walki o wyzwolenie prawobrzeżnej Warszawy.

 Od lutego 1945 roku żołnierze Dywizji im Tadeusza Kościuszki walczyli o Wał Pomorski a po rozgromieniu wojsk niemieckich doszła do Odry i po sforsowani Odry wzięła udział u boku Armii Czerwonej w szturmie Berlina zakonczonym zwycięstwem nad hitlerowskimi niemcami.

  Wspólne  Zwycięstwo nad faszyzmem i nazizmem.

 Zwycięstwo nad faszyzmem i nazizmem Flaga ZSRR nad Berinem.

 Walczyli za wolną Polskę. Teraz żołnierzom Ludowego Wojska Polskiego odbierają honor i emerytury.

Bili się za Polskę, przelewali za nią krew. Przez trzy lata codziennie stawali oko w oko ze śmiercią. Tysiące z nią przegrało. Byli bohaterami wojny, zwycięskiej wojny. Dziś są gorszymi. Poniża się ich i obraża. Odmawia im patriotyzmu. Odbiera honor i emerytury.To żołnierze Wojska Polskiego, których szlak bojowy wiódł od Lenino do Berlina, a po drodze były Dęblin i Puławy, przyczółek magnuszewski, warszawska Praga, pomoc powstańcom, Jabłonna i Legionowo, wyzwolenie Warszawy i dalej Wał Pomorski, Kołobrzeg, Trójmiasto, forsowanie Odry, Budziszyn i czeska Praga.

Dobiegała końca II wojna światowa. Oddziały 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, wchodzące w skład 1Armii Wojska Polskiego, w drodze na Berlin musiały jeszcze sforsować Odrę.Tam znów wielu dosięgła śmierć.

Niedaleko Berlina zginął żołnierz 5. pułku piechoty, ppor. Ryszard Kulesza. Przeszedł cały szlak bojowy 1 Armii.Był podwładnym i dobrym kolegą późniejszego generała Wojciecha Jaruzelskiego, który wówczas w stopniu podporucznika służył w oddziale zwiadu. Razem rozpoczynali służbę wojskową w szkole oficerskiej w Riazaniu, ich szlak bojowy prowadził m.in. przez powstańczą Warszawę.

Jaruzelski moment śmierci Kuleszy wspominał tak: „Kulesza cieszył się szacunkiem kolegów i podwładnych. Słynął z odwagi, efektownych i jednocześnie skutecznych akcji zwiadowczych. Śmiertelnie ranny, szepnął przed śmiercią do kolegi: „Mietek, wyciąg mi z kieszeni zegarek. Zobacz, która godzina. Powiedz wszystkim, o której umarłem”. Była 17.05. 

Wszędzie, gdzie ciężkie walki toczyły dywizje Ludowego Wojska Polskiego, jego żołnierze, zwani potocznie berlingowcami lub kościuszkowcami, ponosili duże straty.

 Danina Polskiej Krwi.

Tak było w lutym 1945 r. w Kołobrzegu, zamienionym przez Niemców w twierdzę. Rozegrały się tam niezwykle krwawe walki uliczne. Jednym z wielu żołnierzy Wojska Polskiego poległych w tej bitwie był ppor. Edmund Łopuski, który z zaciśniętym w dłoni pistoletem zginął od kuli snajpera, prowadząc atak na koszary. Jego śmierć tak opisywał frontowy kolega Tadeusz Banasiak: „Stałem za murem po prawej stronie ulicy. To już było po zdobyciu czerwonych koszar, skąd jakby bokiem wychodziło nasze dalsze natarcie. Chcieliśmy przejść na drugą stronę ulicy. Łopuski dostał śmiertelny strzał od strzelca wyborowego przy ul. Mazowieckiej 39. Nie można było odciągnąć jego ciała z powodu huraganowego ognia nieprzyjaciela. Wyniesiono je dopiero po wyparciu Niemców. Wcześniejsze próby spowodowały śmierć jednego i zranienie czterech żołnierzy”. Edmund Łopuski przeszedł niemal cały szlak bojowy 1. Armii. Przed śmiercią napisać kilka zdań: „Trudno – to wszystko robi się dla ojczyzny. Z wieloma kolegami pożegnałem się już na zawsze i ta zmora również bardzo często krąży wokół mnie… Patrząc do lustra, nie poznaję siebie, zwłaszcza kiedy jestem nieogolony…”. Żołnierskie męstwo Łopuskiego upamiętniono, nazywając jego imieniem jedną z ulic w Kołobrzegu. Nie podzielił losu wielu tysięcy zaginionych i zabitych żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, którzy krwawo płacili za wyzwolenie ojczyzny, a teraz zostali opluci przez faszystowski kanalie  i zapomniani. 

Choć sytuacja zmusiła ich do walki pod zwierzchnictwem Armii Czerwonej, to pod Lenino, w Warszawie czy w Berlinie umierali za wolną Polskę, tak samo jak żołnierze 2. Korpusu Polskiego pod Monte Cassino czy pancerniacy z dywizji Maczka w Zachodniej Europie.Dla dziesiątków tysięcy Polaków wywiezionych w głąb Związku Radzieckiego wstąpienie do berlingowców było szansą na wyzwolenie Polski. Szansą bardzo nikłą, gdyż  stawali do walki z dobrze wyposażonym, zaprawionym w bojach wrogiem. Czekały ich nierzadko głód, siarczysty mróz, przemarznięte nogi. „W okopie woda wlewała się do butów. Podchodziła coraz wyżej. Ze szpadli i wycieruchów położonych w poprzek składaliśmy prymitywne nosze, chroniące nasze nogi przed pogrążeniem w wodzie”, wspominał kawalerzysta Tadeusz Fikowicz, uczestnik słynnej szarży polskiej kawalerii pod Borujskiem. Był zwykłym żołnierzem. Walczył za Polskę, która mogła być wtedy wolna na tyle, na ile pozwalała sytuacja polityczna. Po wojnie osiadł w Koszalinie. Takich jak on było wielu. Ci, którzy przeżyli wojenne piekło, często osiedlali się na ziemiach zachodnich i północnych, przechodzili do cywila, zakładali rodziny, wiedli w miarę normalne życie.

Groby Polskich Żołnierzy walczących u boku Armii Czerwonej o wolną naszą Polske,  

 1. Armii WP  • W bitwie pod Lenino w październiku 1943 r. poległo 510 żołnierzy, 1776 zostało rannych, a 776 wziętych do niewoli. • Podczas walk nad środkową Wisłą latem 1944 r. (w tym w bitwie pod Studziankami) zabitych zostało 484 żołnierzy, rannych było 1459, 63 zaginęło bez wieści.

W walkach o Wał Pomorski w styczniu i lutym 1945 r. życie straciło 3420 żołnierzy, 2180 zaginęło, a 8472 zostało rannych. • W całej operacji berlińskiej w kwietniu/maju 1945 r. poległo 7200 żołnierzy, 3800 zaginęło bez wieści.

2. Armii WP  • W bitwie pod Budziszynem w kwietniu 1945 r. poległo 4902 żołnierzy, 10 500 zostało rannych, a zaginęło ok. 2800.

Największe cmentarze żołnierzy 1 i 2  Armii WP.

Cmentarz Wojenny w Kołobrzegu: 1207 żołnierzy LWP poległych w bitwie o Kołobrzeg (łącznie pochowanych jest 1427 zidentyfikowanych osób, w tym kilku robotników przymusowych, 7 żołnierzy września, zaginionych żołnierzy i 189 czerwono- armistów).

Cmentarz wojskowy w Siekierkach pod Szczecinem: 1987 żołnierzy (w tym 1661 znanych z nazwiska) Cmentarz wojskowy w Warszawie-Wawrze: 231 poległych w latach 1944-1945.

Nigdy nam Polakom nie wolno zapomnieć o ich istnieniu ! Przecież większość żołnierzy Wojska Polskiego nie była komunistami. Sam gen. Zygmunt Berling, stwierdził, że „z ZSRR musimy się porozumieć.

W jego wojsku znalazło się miejsce dla Boga. Posługę pełnił tam ks. płk Wilhelm Franciszek Kubsz – pierwszy kapelan Ludowego Wojska Polskiego. W sumie kapelanów w armii Berlinga było czterech.

1. Dywizję Piechoty im. Tadeusza Kościuszki sformowano w Sielcach nad Oką latem 1943 r. Jej żołnierzami byli w większości obywatele polscy, deportowani wcześniej w głąb ZSRR. Wojsko Berlinga rozrastało się: z jednej dywizji, poprzez korpus, do rozmiarów całej armii. Potem powołano drugą. Pod koniec wojny siły polskie walczące u boku Armii Czerwonej liczyły już ponad 350 tys. żołnierzy. Dużą grupę stanowili Polacy z terenów Ukrainy radzieckiej oraz dawnych Kresów Wschodnich II RP. Wśród żołnierzy Armii Polskiej nie brakowało Polaków przymusowo wcielonych do Wehrmachtu, którzy zdezerterowali z niego albo zostali wzięci do niewoli. Inna, nieliczna grupa to przedwojenni polscy oficerowie, których oficjalnie do 1. Dywizji Piechoty przyjęto ok.50. Było ich zbyt mało jak na potrzeby taktyczne, dlatego większość kadry stanowili oficerowie Armii Czerwonej, niekiedy z polskimi korzeniami.

Osobną grupę tworzyli dawni żołnierze Armii Krajowej, wstępujący do Wojska Polskiego na mocy mobilizacji z 1944 r., a także w obawie o swój los po wkroczeniu do Polski wojsk Stalina.Jednym z nich był Ryszard Perkowski, który pod fałszywym nazwiskiem w armii Berlinga dotarł aż do Berlina. Akowcy stanowili też sporą część 2. Armii, która maszerowała na Drezno. Ta Armia utworzona rok później niż 1. Armia, również miała ogromne braki kadrowe. Oficerów przedwojennych, zawodowych i rezerwistów było niespełna 4 tys. Dlatego jedna trzecia oficerów nie przekroczyła 25. roku życia.

Miejsce w historii. 

Żołnierze 1 i 2 Armii Wojska Polskiego nie tylko coraz częściej popadają w zapomnienie. Szczególnie w ostatnich latach stali się obiektem haniebnych ataków.

Choćby ze strony byłego historyka IPN Sławomira Cenckiewicza, obecnie dyrektora Centralnego Archiwum Wojskowego.

Powiedział on m.in., że żołnierze 1. i 2. Armii Wojska Polskiego „nie są Wojskiem Polskim”, a ich szlak bojowy „nie jest częścią historii oręża polskiego”. Z kolei Piotr Zychowicz stwierdził w tekście zatytułowanym „Czerwoni renegaci” („Historia Do Rzeczy”), że choć nie można osądzać zwykłych żołnierzy Berlinga, nie może być „żadnej taryfy ulgowej dla ludzi, którzy armię Berlinga stworzyli i nią kierowali”.

Silący się na obiektywizm Zychowicz nie chce zrozumieć, że dzięki tym, którzy to wojsko stworzyli, setki tysięcy Polaków nie zostało w śniegach Syberii, tylko wróciło do ojczyzny.

 Przez lata w III RP bardziej honorowano Polaków walczących na froncie zachodnim, dzieląc tym samym przelaną żołnierską krew. Od paru lat dla zwolenników ipeenowskiej polityki historycznej najważniejsi stali się już nie ci z AK czy od Andersa, ale „żołnierze wyklęci”.

Zapomniani Żołnierze 1 i 2 Polskiej Armii wyzwoliciele Polski naszej Ojczyzny.

Brak należnego żołnierzom LWP szacunku musi się spotkać ze sprzeciwem społecznym. Szczególnie potomków tych, którzy szli ze wschodu, ale także lewicy, która stale powinna się upominać o przysługujące tym żołnierzom miejsce w historii, bo gineli się za Polskę, a ich szlak bojowy znaczą liczne cmentarze. 


                    Link :     ">m.youtube.com/watch

 Cmentarze Żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce.

 Ponad 600 tysięcy Żołnierzy Armii Czerwonej poległo na Polskiej Ziemi walcząc o Wolność Polski.