Jest kilka punktów dotyczących tego, co się dzieje miedzy Armenią i Azerbejdżanem w Górskim Karabachu - tam jest impas.

 

Pat w Karabachu.

 Jest kilka ważnych punktów dotyczących tego, co się dzieje w Karabachu - tam jest impas.

Tak czy inaczej wojnę i spory zakończą negocjacjami. Ale dopóki do tego nie dojdzie, obie strony bedą ponosić duże straty. Armenia mimo obecnego jej premiera Paszyniana faktycznego rusofoba,  nie ma wyjścia - bez Rosji Armenia nie może istnieć. Wiedzą o tym tam wszyscy i to bardzo dobrze.

 Bez względu na to, jak nadęty jest "sułtan" w Turcji, to Alijew prezydent Azerbejdżanu wie że jest od tureckiego "sułtana"  Erdogana mądrzejszy. I doskonale wie, że podstawą istnienia niepodległego Azerbejdżanu i istniejącego systemu władzy jest Rosja, inaczej nie będzie Azerbejdżanu. 

  Z sąsiadami, takimi jak Iran i Turcja, Azerbejdżan bez Rosji też nie ma szans na przetrwanie bez zwiększonego wsparcia ze strony Rosji, zwłaszcza biorąc pod uwagę instrumentalne wykorzystanie koncepcji demokracji przez Amerykanów i ich europejskich sojuszników do niszczenia wszystkiego, co jest jeszcze normalne na tym świecie.

 Więc wszystko się ułoży w taki czy inny sposób. Za miesiąc w Górskim Karabachu będzie cicho. To obiektywna rzeczywistość.

 Jednak problem dotyczący tego konfliktu ma obecnie charakter bardziej globalny, ponieważ, jak wszyscy już wiedzą, działania wojenne sprowokowała Turcja dając jawne militarne wsparcie Baku i to właśnie jest głównym wyzwaniem stojącym przed Rosją.

 Ale subiektywnie Rosja miała i nadal ma wszystkie ważne atuty, więc sytuacja rozwija się w oczekiwaniu na konstruktywne rozwiązania, Rosja jeszcze ich nie używa, ma czas.

 Jest ku temu wiele powodów, i to w odniesieniu do tego, co robi Erdogan: który ma jednocześnie wiele aspiracji. Jest zaangażowany w zbyt wiele konfliktów, a gospodarka turecka jest w bardzo trudnej sytuacji. Mówiąc delikatnie. Żaden kraj z tak wieloma konfliktami raczej nie wytrzyma zbytnio takiego nspięcia. Pytanie, jak długo ?.

 Nikt nie wątpi, że to, co dzieje się w Górskim Karabachu, to prowokacja turecka, wymyślona z góry, zaplanowana i przeprowadzona. Tutaj należy zadać pytanie: czy Rosja o tym nie wiedziała ?, nie domyślała się ?, nie monitorowała ?  Można być zaskoczonym taką polityką Rosji, bo wydaje się, że władze, które są dziś w Rosji, naprawdę polegają na jakiejś poprawnosci, uważają, że konieczne jest prawidłowe, kompetentne, zgodne z prawdą studiowanie historii i wyciąganie z niej wniosków. Rosja postawiła sobie za cel że w polityce zagranicznej najważniejsze  jest co ?

Dialog ! Dialog… I bez względu na to, co robią w stosunku do Rosji, i jak szkalują i mówią: to i tak, słyszymy że problemy rozwiązuje  ... dialog. Rosyjski minister spraw zagranicznych Ławrow skarżył się ostatnio na działania Turcji. A jaka była w odpowiedzi reakcja Turcji ?  gdy zabrała głos Rosja, Erdogan lekewazył krytkę i opinię na ten temat. A wręcz nawoływał do ostatecznego rozprawienia się z Ormianami w Górskim Karabachu. W jednym z nadawanych w rosyjskiej TV programów Sołowjow z kolei poparł również pogląd, że w rosyjskiej polityce zagranicznej brakuje punktu odniesienia - a konkretnie w sprawie interesów narodowych. Bo dialog nie może być celem polityki - może być tylko jednym ze sposobów osiągnięcia celu. W przeciwnym razie nastąpiłby dalszy postęp i nastąpiłyby decyzje dotyczące Syrii, Kurdów i Donbasu. Warto też jest zauważyć jak bezczelna jest Turcja. Turcja stanowi większe zagrożenie dla postradzieckich republik w sytuacji biernej postawy Rosji.

Turcja jest dziś na linii konfrontacji z wieloma państwami, nawet z należącą do NATO Grecją, zachowując się jak przystało na dziedziczkę Imperium Osmańskiego. Turcja celowo zmierza w kierunku posiadania broni nuklearnej.

Konflikt w Karabachu rozpoczął się dla dwóch celów: Z punktu widzenia Alijewa, zmusić Armenię do uzgodnienia nowego porozumienia na warunkach dogodniejszych dla Azerbejdżanu. I cel drugi, ważniejszy: Turcja chciała zostać wpływowym uczestnikiem wszystkich problemów Kaukazu i Zakaukazia. A jeśli Rosja na to pozwala (jeszcze na to nie pozwala), to Turcja która jest członkiem NATO chce mieć dostęp do Morza Kaspijskiego, a jako członek NATO nie może nigdy mieć dostępu do Morza Kaspijskiego. I dlatego, w tej sytuacji, Turcja staje się dziś strategicznym problemem dla Rosji. Bo Turcja nie licząc się z opinią i interesami innych, wykorzystuje typowe techniki gangsterskie, demonstrując teź całkowicie bezkarność.