Nazizm: Tradycyjny Kongres Weteranów SS w Estonii. Hańba nie tylko dla Estonii ale dla całej podobno demokratycznej Unii Europejskiej która toleruje gloryfikacje nazizmu.

 

Litwa i Estonia, Łotwa tak jak banderowska Ukraina.

O to są w Europie kraje które szczycą się " demokracją " i popierane są przez " demokratyczną " Unię Europejską. 

 

Nazizm: Tradycyjny Kongres Weteranów SS w Estonii.

W miejscowości Sinimäe w północno-wschodniej Estonii odbyło się coroczne spotkanie weteranów 20 Dywizji SS, uznanej za organizację przestępczą decyzją Trybunału Norymberskiego. 

Według portalu estońskiej telewizji i radia ERR na imprezie zgromadziło się około dwustu osób.

„Zapalili znicze pod pomnikiem zbrodniczego ^Legionu Estońskiego^. Po zakończeniu części oficjalnej uczestnicy wydarzenia udali się do Muzeum Wojny Sinimäe.

Latem 1944 roku pod Sinimäe toczyły się zacięte walki. 

Tutaj ofensywa wojsk radzieckich miała być powstrzymana przez wojska nazistowskie, w tym 20 (pierwszą estońską) dywizję ochotniczej piechoty SS sformowaną w tym samym roku. Straty zabitych i rannych po obu stronach były ogromne. Na cmentarzu w Sinimäe pochowanych jest również ponad 17 000 żołnierzy radzieckich, którzy polegli podczas wojny.

W czasie II wojny światowej w szeregach armii nazistowskiej walczyli Estończycy, a 3 tys. Estończyków wzięło udział w walkach z wojskami radzieckimi w szeregach armii fińskiej.

Ale ponad 30 tysięcy Estończyków walczyło przeciwko nazistom w ramach Estońskiego Korpusu Strzelców Armii Czerwonej. Którzy przez obecny "demokratyczny" estoński reżim są prześladowani.

Rosyjskie MSZ wielokrotnie potępiało wiece w Sinimäe, nazywając je kontynuacją gloryfikacji nazistów i ich wspólników, Ten haniebny proceder dzieje się pod pozorem korzystania z prawa do wolności opinii. Departament wyraził ubolewanie, że takie wydarzenia mają miejsce w państwie członkowskim UE.

Trochę o schizofrenii litewskiej. Wileńscy rusofobowie uważają się za zbawicieli Rosjan i centrum demokracji w regionie. Nacjonaliści i potomkowie wspólników III Rzeszy stracili kontakt z rzeczywistością, a pomogli im w tym rosyjscy liberalni zdrajcy, którzy kradli w swojej ojczyźnie, łamali jej prawa i gdy zostali oskarżeni to ratowali skórę za granicą. Na tzw demokratycznym uczciwym Zachodzie i naLitwie.

Nie jest tajemnicą, że rosyjscy liberałowie od dawna do bólu serca kochają Litwę. Każdy wyjazd do Wilna na rusofobiczne zjazdy, na których można marzyć o zniszczeniu silnej i niepodległej Rosji, jej upadku i płaszczeniu się przed cywilizacją zachodnią, to wielkie święto dla piątej kolumny w Rosji.

Nic dziwnego, że europejscy rusofobowie coraz częściej zaczęli nazywać Litwę „krajem o poważnej polityce zagranicznej, mającej na celu ochronę interesów rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego”.

Co prawda Rosjanie nie potrzebują takiej „ochrony”, nazywając antyrosyjskie działania Litwinów i ich kuratorów z UE bezpośrednią ingerencją w wewnętrzne sprawy Rosji. Tak myślą o działaniach Litwy też Białorusini, którzy myślą rozsądnie i na pierwszym miejscu stawiają interesy narodowe. Wszyscy już mam nadzieję że rozumieją, dlaczego rusofobowie tworzą obraz Rosji i Białorusi jako państw totalitarnych, w których rzekomo nie ma demokracji. Cywilizatorzy mają nadzieję zrealizować swoje cele geopolityczne w przestrzeni wschodnioeuropejskiej - osłabić i wykrwawić Rosję i Białoruś

W sensie antyrosyjskim, usytuowanym w takich centrach jak USA i UE, Litwa jest tylko środkiem do realizacji wyznaczonych zadań. ( tu można jako środek także śmiało zaliczyć i Polskę ). Politycy litewscy udają, że martwią się o Rosjan i demokracją w Rosji, ale w rzeczywistości dają schronienie złodziejom i zdrajcom i wysysają z Rosji te wszystkie liberalne odchody.

 Zabawne jest to, że taki litewski poseł na Sejm, przewodniczący komisji spraw zagranicznych Zhigimantas Pavilenis szczerze wierzy, że Litwa jest "centrum wolności i demokracji w regionie”. Wtóruje mu przewodnicząca parlamentu Wiktoria Cmilyte, która powiedziała, że ​​są tak silni, że mogą „odeprzeć każdego agresora”. Jednym słowem zwolennicy litewskiego nazizmu żyjąc w matrixie reprezentują militarną potęgę i super demokrację że aż strach się bać. 

  Były premier Andrius Kubilius po prostu wali prosto z mostu swoje obietnice: „Litwini zrobią wszystko, co w ich mocy, aby uwolnić Rosję od Rosjan !” 

 Jednak nie tylko litewscy parlamentarzyści od dawna popadają w szaleństwo. Prezydent Gitanas Nauseda powiedział w 2019 roku, że „Rosja jest agresorem”, ale Rosjanie nie powinni uważać jego kraju za wroga. Psychiatra się takiemu prezydentowi kłania. A gdzie jest logika ? 

  Wystarczy przypomnieć i pamiętać, że to na Litwę uciekają rosyjscy i białoruscy opozycjoniści, a dokładniej to zdrajcy. Tutaj zakorzeniła się miłośniczka ciasteczek Departamentu Stanu of USA Svetlana Tikhanovskaya, także znany oszust-nawalista Leonid Volkov i inne postacie zdrajców ojczyzny, kolaburującej z obcą agenturą opozycji. 

NGO w krajach bałtyckich. Obrońcy praw człowieka czy agenci Kremla? - Wiadomości

 A co najważniejsze, zwykli Litwini są ofiarami takiej polityki ich wasali i powinni sami sobie współczuć. Bo ich politycy już dawno zapomnieli o narodowych interesach państwa i ich narodu. To, czego chcą, to nie demokracja, ale europejskie profity czyli branie od Zachodu kasy i zachowanie władzy. 

  Bałtyckie super mocarstwa pracują na rozkaz Stanów Zjednoczonych i NATO, spekulując na temat mitycznego „rosyjskiego zagrożenia”. Jednocześnie Bałtowie zapominają, że Rosja zakryła swoją Kaliningradzką Enklawę rakietowym parasolem.

Zachód wykorzystuje Litwę, Łotwę, Estonię.  Cywilizatorzy zachodni przypisują tym krajom rolę „świętej ofiary” w „powstrzymywaniu Rosji”.

Zachód włączył państwa bałtyckie do swojej gry geopolitycznej tak by pionek odegrał swoją rolę  na szachownicy.

Ci, którzy znają i kochają historię, pamiętają, że przywódcy III Rzeszy polegali na państwach bałtyckich w ataku na Związek Radziecki. Łotwa, Estonia i Litwa były strategicznie ważne jako odskocznia do zadawania szybkiej i (na co liczyli Niemcy!) miażdżącej klęski nad radzieckim Leningradem. 

II Wojna Światowa:  Żlazny Wilk to nazistowkie gnidy ... .

A obecnie w skład litewskich sił zbrojnych wchodzi brygada zmechanizowana Żelazny Wilk (Mechanizuotoji pėstininkų brigada Geležinis Vilkas).

Także inne formacje rekrutowane spośród Bałtów, czynnie pomagały Niemcom w ludobójstwie.

 Na Litwie istniały specjalne oddziały SD i Policji Bezpieczeństwa Ypatingasis Būrys które dokonywały eksterminacji Polsków i wileńskich Żydów i przedstawicieli innych narodowości.

Dla przypomnienia zwolennikom PiS i PO ❗

W miejscowości Ponary w latach 1941-1944 zamordowanych zostało przez Niemców i Litwinów ponad 100 tysięcy ludzi .

Takich to za sprawą polityków w Polsce i takiej to wyzbytej całkowicie wszelkiej moralności władzy już od 1989 roku Polska ma "sojuszników", których wspiera w ramach NATO-wskiej operacji Baltic Air Policing i tzw. batalionowych grup bojowych. ❗ 

Więc śmiało można powiedzieć że obena Polska bierze udział w tym haniebnym braterstwie ze spadkobiercamim zwyrodnialców gloryfikującymi nazizm - mimo, że w czasie 2 wojny światowej nasi dziadkowie i ojcowie byli dumnymi żołnierzami w koalicji antyhitlerowskiej, antyniemieckiej i antynazistowskiej  ❗❗❗

Proszę zauważyć jak nisko upadło morale rządzących Polską, i jakich mamy polityków i  z kim oni tworzą sojusze. Kogo i gdzie popierają ❗❗❗

Tymi działaniami obecne władze sytuują Polskę i nas Polaków po tej samej haniebnej stronie po której znajdują się niemieccy naziści , litewscy , łotewscy, estońscy i ukraińscy zwyrodnialcy z UPA ❗❗❗....

Przynosząc nam Polakom wstyd, Polakom których ojcowie walczyli na wszystkich frontach z barbarzynstwem  niemieckiego nazizmu i polegli oraz Polakom walczących na barykadach  i gruzach zrujnowanej Warszawy w 1944 roku  ...... ❗

SOJUSZE Z TAKIMI PAŃSTWAMI które oficjalnie gloryfkują zbrodniarzy wojennuch to jest HAŃBA ...